Antysemityzm podziemia w Łódzkim

Poniżej fragment artykułu z Biuletynu IPN nr 11 (58) listopad 2005: Janusz Wróbel, „W cieniu Holocaustu. Odrodzenie społeczności żydowskiej w Łódzkiem po II wojnie światowej”.

Oskarżenia pod adresem Żydów padały ze strony niektórych przywódców antykomunistycznej konspiracji działającej w Łódzkiem. Sytuację w kraju oceniali oni jako nową okupację narzuconą Polsce przez wojska sowieckie przy wydatnej pomocy żydowskich komunistów. W poglądach tych znaleźć można odbicie wielu stereotypów lansowanych w przedwojennej Polsce przez większość prawicowych partii politycznych, a także – w pewnej mierze – wpływy niemieckiej propagandy antysemickiej i antysowieckiej, cynicznie eksploatującej zbrodnie komunistyczne na Polakach.

sojczynski

Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc”

Charakterystyczny dla poglądów części dowódców antykomunistycznej konspiracji jest list z 12 września 1945 r. kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, twórcy i komendanta Konspiracyjnego Wojska Polskiego, największej struktury antykomunistycznego ruchu oporu w Łódzkiem, skierowany do płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława” w reakcji na jego deklarację o zaprzestaniu walki zbrojnej z reżimem komunistycznym. „Warszyc” zarzucał dowódcom Armii Krajowej kapitulanctwo w sytuacji, gdy: „w administracji państwowej jest wielka ilość osób posiadających obywatelstwo rosyjskie lub zaprzedanych ZSRR, gdy na terenach tzw. Polski stoją gęsto załogi Armii Czerwonej, a żołnierze jej grabią i gwałcą, gdy w Wojsku Polskim na różnych stanowiskach są oficerowie sowieccy lub w rażącej nieproporcjonalnej ilości Żydzi”. Sojczyński stwierdzał również, że „Żydów traktuje się jako obywateli pierwszej kategorii”, a Polaków, nawet lojalnych wobec nowych władz, „dopuszcza się jedynie do stanowisk podrzędnych i dość często traktuje się ich gorzej niż volksdeutschów”. „Warszyc” domagał się postawienia komunistom żądań, od których spełnienia uzależniał zaprzestanie walki zbrojnej. Znalazł się wśród nich postulat wypłacenia członkom AK i byłym więźniom politycznym z lat okupacji niemieckiej „podobnie jak Żydom zasiłków pieniężnych”. Domagał się również, aby powracającym Żydom zwracać jedynie majątek „będący ich imienną własnością”.

W okresie przed referendum w 1946 r. Sojczyński ostrzegał specjalnymi pismami przewodniczących komisji przed uczestnictwem w fałszowaniu wyników głosowania, które miało być „jednym z najohydniejszych zamachów w szeregu tych, którymi czerwoni zaprzedańcy chcą narzucić Polsce jarzmo żydokomunistycznego ustroju i następnie podporządkować Ją całkowicie Związkowi Sowieckiemu”.

grozny

Eugeniusz Kokolski ps. „Groźny”

Bardzo krytyczne treści pod adresem Żydów zawarte były w odezwach i innych materiałach propagandowych silnego i bardzo aktywnego oddziału partyzanckiego Eugeniusza Kokolskiego „Groźnego”, operującego w północnej części województwa łódzkiego. Jedna z tych odezw zaczynała się od zdania: „Polacy! Czy wiecie, że tak zwany Rząd Tymczasowy składa się z żydowskich, komunistycznych i kryminalnych elementów wywrotowych, dla których dobro Polski leży na ostatnim planie, że tak zwany Rząd Tymczasowy jest na żołdzie bolszewickim […]”. Z kolei w jednym z biuletynów publikowanych i kolportowanych przez oddział „Groźnego” wskazywano, że wrogowie Polski zawsze starali się zniszczyć religię katolicką, antykatolicki jest też „żydowsko-bolszewicki Rząd Jedności Narodowej, pozostający na usługach Stalina”. „Groźny” zapowiadał, że „Armia Krajowa wydała bezwzględną walkę bezbożniczo-żydowskiej robocie”. W listach wysyłanych do posterunków MO partyzanci zapowiadali: „Względem przekupionych sługusów żydowsko-komunistycznego Rządu Tymczasowego stosować będziemy jak najsurowsze represje, nie cofając się nawet przed karą śmierci”.

Ocena roli Żydów-komunistów w sowietyzacji Polski prowadziła Sojczyńskiego, Kokolskiego i innych dowódców antykomunistycznej partyzantki w Łódzkiem do wniosku, że są oni wrogami Polski i należy z nimi walczyć. Znane są akty oskarżenia i wyroki wydane przez KWP na osoby narodowości żydowskiej. O spowodowanie aresztowania członków AK, co miało doprowadzić do ich zesłania w głąb Rosji, oskarżono m.in. prezydenta Częstochowy, którego określono w dokumencie KWP jako obywatela sowieckiego narodowości żydowskiej i przechrztę.

otttto

Franciszek Olszówka ps. „Otto”

Niestety, negatywny stosunek do Żydów nie ograniczał się tylko do propagandy i wysyłania ostrzeżeń, ale znajdował wyraz w działaniach zbrojnych. Niekiedy dochodziło do napadów i rabunków, a nawet zbrodni, których ofiarami byli Żydzi. Drastycznym przykładem są tu działania oddziału Franciszka Olszówki „Otta” operującego na południowym pograniczu województwa łódzkiego. „Otto” w sposób bezpardonowy zwalczał komunistów, ale zarazem dopuszczał się zbrodni na bezbronnej ludności niemieckiej i żydowskiej. W listopadzie 1945 r. oddział Olszówki wkroczył do Bolesławca w powiecie wieluńskim i po opanowaniu miasteczka zastrzelił mieszkającego tam Szaję Kohna, jego żonę i trzy inne osoby narodowości żydowskiej. W tym samym czasie trzech Żydów zostało zastrzelonych także w zatrzymanym przez ludzi „Otta” samochodzie jadącym z Wielunia. W kilka tygodni później oddział dowodzony przez zastępcę „Otta” zajął Lututów. I tu zamierzano zaatakować miejscowych Żydów, którzy ocaleli tylko dlatego, że nie przebywali w tym czasie w swych domach.

Skrajny antysemityzm charakteryzował również działania oddziału Eugeniusza Kokolskiego „Groźnego”. W październiku 1945 r. partyzanci „Groźnego” zatrzymali w folwarku Sokolniki podoficera Wojska Polskiego i następnie rozstrzelali go, gdy okazało się, że jest Żydem. Podobny był los zatrzymanego w miejscowości Prawęcice kupca handlującego mąką. Po stwierdzeniu, że jest on Żydem, towar skonfiskowano, a jego samego wyprowadzono do lasu i rozstrzelano. Konto oddziału „Groźnego” obciąża również śmierć żołnierza narodowości żydowskiej zabitego w miejscowości Dąbrówka. Kolejnej egzekucji dokonano 14 grudnia 1945 r., kiedy to oddział „Groźnego” w sile czterdziestu partyzantów opanował miasteczko Wartę. Na rynku z niewyjaśnionych dotąd powodów rozstrzelano dwóch Żydów.

Trzeba stwierdzić, że niektórzy dowódcy zbrojnego podziemia w Łódzkiem zdawali sobie sprawę z faktu, że antysemityzm i ataki na Żydów szkodzą wizerunkowi podziemia antykomunistycznego. Dowódca KWP kpt. Stanisław Sojczyński nie godził się przyjmować pod swoją komendę oddziałów NSZ, gdyż ich działalność służyła za pretekst do „rozdmuchiwania kwestii antysemityzmu i używania jej jako atutu przeciw nam tak w Polsce, jak i zagranicą”.

Pomimo drastycznych przykładów antysemickich działań „Otta” i „Groźnego” nie można oceniać całej konspiracji antykomunistycznej w Łódzkiem jako ogarniętej antysemickimi fobiami. W jej szeregach było wiele osób nie tylko nie żywiących wobec Żydów żadnych uprzedzeń, ale gotowych im pomagać w czasie okupacji, nawet ryzykując własne życie.

Antysemitą nie był na pewno jeden z przywódców Okręgu Łódzkiego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Zbigniew Zakrzewski „Bryła”, pełniący funkcję zastępcy okręgowego prezesa i szefa wywiadu. Aresztowany przez bezpiekę, stanął przed WSR w Łodzi i w styczniu 1947 r. został skazany na karę śmierci. Z prośbą do prezydenta Bieruta o łaskę dla Zakrzewskiego wystąpiła zamieszkała w Łodzi czternastoletnia dziewczynka Bronisława Piotrowska. „Jestem z pochodzenia Żydówką – pisała. – Rodzice moi zostali zgładzeni przez Niemców w getcie w Wołominie. Miałam wówczas lat dziesięć, pozostałam sama, bez dachu nad głową i bez kawałka chleba. Zbigniew Zakrzewski zaopiekował się mną, wziął mnie do siebie do Rembertowa, gdzie przebywałam z jego synkiem. Utrzymywał mnie własnym kosztem i opiekował się mną jak najczulszy ojciec. […] Zwracam się do Obywatela Prezydenta z gorącą, serdeczną i błagalną prośbą o ułaskawienie mego kochanego opiekuna i pozostawienie go przy życiu, bo po utracie rodziców był on dla mnie więcej niż ojcem. Dzięki niemu żyję i uczę się w wolnej i demokratycznej Polsce”. Niestety, prośba ta nie została uwzględniona i w grudniu 1947 r. Zakrzewski został stracony.

Piękną kartę pomocy dla Żydów zapisały siostry Danuta i Maria Justynowe i ich matka Kazimiera, zaangażowane w działalność AK w latach wojny i powojenną konspirację. Gdy po wojnie Maria Justynowa została aresztowana i skazana za działalność antykomunistyczną przez łódzki WSR, próbowały jej pomóc siostry Sabina i Chaja Szwarcowe, którym rodzina Justynów uratowała życie podczas wojny. W 1950 r. nadesłały ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wówczas mieszkały, notarialnie potwierdzone zaświadczenia z opisem działań Polek, które pozwoliły im wydostać się z piotrkowskiego getta. I tym razem wstawiennictwo obu Żydówek na niewiele się zdało – Maria skazana została przez łódzki WSR na sześć lat więzienia.

%d blogerów lubi to: