Jak Brygada Świętokrzyska „z okupantem walczyła”

brygada6~0Poniżej fragment książki Ryszarda Nazarewicza „Nad Górną Wartą i Pilicą” z 1964 roku. Omówione tutaj sprawy nie zostały jednak nigdy podważone, a jedynie potwierdzane m.in. w latach 90-tych.

[…] Brygada Świętokrzyska (Narodowych Sił Zbrojnych) nie odważyła się przejść na zachodni brzeg Pilicy do powiatów radomszczańskiego i częstochowskiego. Jednakże po bitwie pod Ewiną, operująca tam III Brygada Armii Ludowej, wobec wzmożonych akcji policji i wojska hitlerowskiego podzieliła swe siły na oddzielnie operujące bataliony. Fakt ten mógł wpłynąć prawdopodobnie na podjęcie decyzji o przerzuceniu Brygady Świętokrzyskiej do Powiatu Radomszczańskiego. Już w końcu września 1944 roku NSZ-towcy czynili przygotowania do „wyprawy krzyżowej” w celu zniszczenia oddziałów Armii Ludowej i organizacji Polskiej Partii Robotniczej w Powiecie Radomszczańskim […].

Przemarsz sił NSZ do tego rejonu nastąpił dopiero w drugiej połowie października 1944 roku, gdy oddziały III Brygady Armii Ludowej były już znękane intensywną, niemal dwumiesięczną akcją pacyikacyjną. Przejście Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych przez rów przeciwczołgowy oraz most na Pilicy odbyło się w porozumieniu z władzami niemieckimi, które na ten czas wycofały posterunki ochrony mostu i usunęły zasieki z drutu kolczastego.

[…] Po przybyciu do Powiatu Radomszczańskiego, zgrupowanie NSZ, liczące ponad 1000 ludzi, zakwaterowało w rejonie Huty Drewnianej, na południowy wschód od Radomska i przystąpiło do pacyfikacji wsi związanych z Armią Ludową. Na mniejsze grupy partyzantów urządzano napady i zasadzki.

W ten sposób 24 października zginął w rejonie Żytna skrytobójczo zamordowany przez NSZ, skoczek spadochronowy, dowódca batalionu w III brygadzie por. Bronisław Stachowski („Kwiatek”). Trzy dni potem inna grupa wpadła w zasadzkę urządzoną przez NSZ pod Radomskiem. Od kul bratobójczych zginął inny spadochroniarz, por. Henryk Stefaniak, oficer operacyjny sztabu III brygady, zaś 2 partyzantów zostało rannych, spośród których kpr Jerzy Bożyk („Zawierucha”) zmarł. Uprowadzono kilkunastu chłopów w Gminie Kobiece Wlk., Żytno i in. Aktywniejszych działaczy partii (PPR) poszukiwano w miejscach zamieszkania, grabiąc ich dobytek i znęcając się nad rodzinami. Watahy NSZ przybyły do Kotina po sekretarza Wojewódzkiej Rady Narodowej Henryka Domagalskiego („Socha”) oraz do wsi Przybyszów po dowódcę AL Powiatu Radomszczańskiego sierż. Władysława Olczyka („Młot”), lecz nie zastały ich w domach. Ujętych ludzi trzymano w piwnicach, bito, torturowano. Podoficera AL Bolesława Leszczyńskiego z Zakrzówka pod Radomskiem zabrano z mieszkania wraz z kilkoma innymi żołnierzami AL na miejsce postoju sztabu NSZ, gdzie przy pomocy tortur oficerowie NSZ usiłowali od niego wydostać dane o ludziach, lokalach i uzbrojeniu AL. Nad aresztowanymi znęcano się w bestialski sposób: bito ich gumowymi pałami, m.in. w stopy i organy płciowe, łamano palce […].

Rannego w walce z Niemcami sierż. Słomczyńskiego („Dąbek”) uprowadzono i 6 listopada zamordowano w lesie pytowskim. Wśród torturowanych byli również członkowie PPS-WRN Mateusz Wiltasiński i Teofil Barański, który od tego czasu stał się inwalidą. NSZ-towcy rozstrzelali i zamęczyli na śmierć łącznie około 30 osób, spalili szereg domów, należących do ludzi o poglądach demokratycznych (chodzi o sympatyków PPR, przyp. red.), obrabowali kilkudziesięciu chłopów. W tej sytuacji dowództwo Okręgu Armii Ludowej zmuszone zostało do podjęcia zdecydowanych kroków dla ukrócenia wyuzdanego terroru NSZ.

Działaczom PPR w terenie polecono zachowanie szczególnych środków ostrożności, aż do opuszczenia mieszkań. Oddziałom AL zalecono czujność wobec groźby zaskoczenia względnie wpadnięcia w zasadzkę oraz gotowość przyjścia z pomocą zagrożonym żołnierzom z garnizonów. Główne oparcie dla NSZ stanowiły niektóre majątki obszarnicze, gdzie oficerowie NSZ byli szczególnie życzliwie podejmowani i skąd, jak stwierdzały meldunki z garnizonów AL, dostarczano im nazwisk członków PPR i AL. W związku z tym jeden z oddziałów AL działający w Powiecie Radomszczańskim zatrzymał 7 właścicieli ziemskich, znanych z sympatii do NSZ. Krok ten aprobowany został przez dowództwo Okręgu AL. Zwróciło się ono jednocześnie do AK o zajęcie zdecydowanego stanowiska wobec prób narzucenia wojny domowej przez NSZ […].

Dowództwo AL zwróciło się do władz AK, aby przez „swoich ludzi zbliżonych do NSZ” zażądały od NSZ natychmiastowego zwolnienia uprowadzonych osób, zwrotu zagrabionego mienia i usunięcia się na inny teren. W wypadku spełnienia tych warunków zatrzymani obszarnicy mieli zostać zwolnieni. Tymczasem miejsce (chata pod Ciężkowicami), w którym zatrzymani przebywali pod ochroną kilku żołnierzy AL, dowodzonych przez sierż. Stanisława Wilka („Sarna”), zostało wyśledzone przez NSZ-owców. 1 listopada znaczne siły NSZ usiłowały odbić zatrzymanych. W walce zginęło kilkunastu NSZ-owców i 6 żołnierzy AL (w tym „Sarna”), a także 4 spośród zatrzymanych właścicieli ziemskich. Tej samej nocy inny oddział NSZ zaatakował stodołę we wsi Soborzyce, w której przebywał radziecki zwiadowca-spadochroniarz mjr Morozow („Walentyn”) z radiotelegrafistką Olgą. Wraz z członkiem Organizacji Wojskowej PPS, Woźniakiem zostali oni spaleni żywcem w stodole. Po tych wydarzeniach Brygada Świętokrzyska przeniosła się do północnej części Powiatu Radomszczańskiego zamierzając zaatakować dowodzony przez „Kruka” 2 batalion III Brygady AL, operujący w Powiecie Piotrkowskim. Do bezpośredniej akcji NSZ-owcy jednak nie kwapili się, natomiast nadal znęcali się nad sympatyzującymi z AL chłopami z tych okolic.

[…] Brygada Świętokrzyska na początku grudnia 1944 roku opuściła Powiat Radomszczański, udając się w Miechowskie. […] Na wieść o rozpoczęciu ofensywy radzieckiej w styczniu 1945 roku Brygada Świętokrzyska rozpoczęła wycofywanie się na w kierunku zachodnim. Przejście przez niemieckie linie umocnień […] ułatwili jej przydzieleni dwaj oficerowie łącznikowi z SS i z Wehrmachtu, którzy również załatwili dla niej […] wyżywienie z intendentury Wehrmachtu i zakwaterowanie.

———————————————————————————————————————————————————–

Z meldunków komendanta okręgu kielecko-radomskiego AK, Jana Zientarskiego ps. Mieczysław. Patrz: “Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945″ opracowane przez Studium Polski Podziemnej – Londyn wydane przez Zakład Narodowy Imienia Ossolińskiech w 1990 roku.

Nr 627/3/VV/777436 Wanda 52 do 10 – Jodła dnia 14 listopada 1944 – Nadana 16.11.44 – O.VI L. dz. 11351/44 – Otrzymana 16.11.44 – Odczytana 17.11.44(…)

2. Działalność NSZ. D-cy kontaktują się i współpracują z Gestapo. Wsypują partie komunistyczne. W terenie podszywają się pod AK, przy czym terroryzują i rabują ludność. Głównym ich zadaniem jest niszczenie PPR i AL i oddziałów partyzanckich sowieckich. W odwet PPR i AL wykonał zamach na dowódcę NSZ Kmicica którego zlikwidowali oraz wzięli jako zakładników 10 obywateli ziemskich członków AK. Z rej. Radomsko jednego z nich rozstrzelali, resztę na moją interwencję zwolnili. Oddziałów NSZ utrudniają szalenie pracę w terenie.

Nr 561/3 – Wanda 58 do 27 – Jodła – Dnia 2.1.45 – Nadana 4.1.45 – Otrzymana 4.1.45 – Odczytana 5.1.45

4) Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga społeczeństwa na skutek stosowania rekwizycji. W dniu 22.XI. W czasie przemarszu NSZ przez m. Oleszno, Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych NSZ Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są kontakty w Gestapo.

%d bloggers like this: