Marek Jan Chodakiewicz – jednostronny, tendencyjny i niekompetentny

Niniejszy artykuł jest odpowiedzią na artykuł Marka Jana Chodakiewicza na łamach miesięcznika Do Rzeczy Historia nr 8/2013 z października 2013 roku, dalej DR-H. 

chodakiewiczArtykuł Marka Jana Chodakiewicza to kontynuacja kampanii wybielania Narodowych Sił Zbrojnych zapoczątkowanej w latach 90. przez środowisko związane z Ligą Republikańską oraz IPN. Najbardziej aktywnymi w tej materii pisarzami byli Marek Jan Chodakiewicz, doktor nauk humanistycznych Columbia University, pracownik IPN z wykształcenia politolog Piotr Gontarczyk oraz magister ekonomii, publicysta Radia Maryja Leszek Żebrowski.

Tytuł artykułu w miesięczniku DR-H, autor otwiera tezą, iż „legendę” antysemityzmu NSZ stworzyli komuniści. Trzeba by było w takiej sytuacji zapytać czy komunistą był Bór-Komorowski, który meldował o mordowaniu Żydów przez NSZ(Meldunek Specjalny z dnia 22 maja 1944 – O.VI L. dz. 4457/tjn/44, patrz: “Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945″ opracowane przez Studium Polski Podziemnej – Londyn wydane przez Zakład Narodowy Imienia Ossolińskiech w 1990 roku) i powojenny partyzant, Stanisław Sojczyński „Warszyc”, który zakazywał swoim podkomendnym kontaktów z NSZ aby jej antysemityzm nie działał na szkodę jego organizacji (Janusz Wróbel, „W cieniu Holocaustu. Odrodzenie społeczności żydowskiej w Łódzkiem po II wojnie światowej”, Biuletynu IPN nr 11 (58) listopad 2005, s.34).

Później Chodakiewicz stwierdza, iż polscy nacjonaliści porzucili podejście neopogańskie i ożenili swój nacjonalizm z chrześcijaństwem co było niekompatybilne z darwinizmem społecznym i rasizmem, gdyż chrześcijaństwo to religia miłości. Wykazuje się totalną ignorancją z zakresu wiedzy na temat narodowego socjalizmu, którego pogańskie korzenie są mitem, a z którym świetnie dogadał się katolicki ruch Ustaszów z Chorwacji odpowiedzialny za ludobójstwo nie tylko Żydów, ale także prawosławnych Serbów.

Nieodłącznym elementem ideologii polskiego narodowego radykalizmu był antysemityzm, a wybuch II wojny światowej nie spowodował wyzbycia się go przez to środowisko. Prasa Grupy Szańca wielokrotnie cytowana przez Chodakiewicza pisała, iż Żydzi będą współdziałali z Niemcami celem zniszczenia narodu polskiego (Z. Siemaszko, Narodowe Siły Zbrojne, Londyn 1982, s. 82). Kiedy zagłada Żydów stała się faktem, w piśmie Placówka z 23 stycznia 1943 skierowanym do wsi można było przeczytać:

„Liczne tysiące machabeuszy siedzą po lasach, skąd wraz z dywersantami sowieckimi i bandytami rabują i mordują ludność polską, odznaczają się przy tym szczególnym okrucieństwem, iluż wreszcie Żydów przechowują u siebie Polacy, nie pomni, jak strasznie się w ten sposób narażają, nie pomni, że ukryty przez nich Żyd bez skrupułów ich zdenuncjuje w razie przechwycenia na innym terenie i pierwszy by naprowadził na swoich dobrodziei siepaczy GPU, gdyby ci wtargnęli do Polski. Jeszcze bardzo poważnymi siłami dysponuje żydostwo na terenie Polski. Stwierdzenie to jest tym ważniejsze, że wielu z nas słysząc na temat mordów żydowskich wyolbrzymione plotki, już wierzyło, że problem żydowski został zażegnany, niebezpieczeństwo żydowskie nie istnieje, że wolno z łezką w oku żegnać “naród wybrany” (…).

Naród polski domaga się usunięcia spośród siebie przeklętych przybłędów i z tych przyczyn nie może im współczuć, gdy ulegają tępieniu. (…)

Musimy pamiętać, że niebezpieczeństwo żydowskie wciąż nam zagraża, że wcale ono nie osłabło, a raczej spotężniało, a każdy Żyd utajony na naszych ziemiach groźniejszy jest, niż stu jego współplemieńców z czasów przedwojennych.”

Jest to jeden z najbardziej o ile nie najbardziej antysemicki artykuł jaki ukazał się w języku polskim podczas II wojny światowej. W żadnym wypadku nie można mówić o „wielonarodowej tradycji elity jagiellońskiej” do jakiej nawiązywali według Chodakiewicza narodowcy. Zakładali również likwidację mniejszości litewskiej w Polsce, pozbycia się Ukraińców oraz spolonizowania Rusinów i Białorusinów (Siemaszko, s. 82).

Dalej Chodakiewicz pisze: „Nawet najbardziej skrajni narodowcy odrzucali integrystyczną, rasistowską, czyli materialistyczną interpretację narodu.”

 

W konfrontacji z artykułami członka Rady Politycznej NSZ, Karola Stojanowskiego, który pisał: ,,Asymilacja Żydów jest ze względów eugenicznych niepożądana. Muszą oni bądź to wyemigrować, bądź to ograniczyć swój przyrost naturalny, bądź po prostu wymrzeć” (K. Stojanowski, Rasowe podstawy eugeniki, Poznań 1927, s.68) ta teza również nie wytrzymuje krytyki.

W jednej jedynej kwestii Chodakiewicz ma rację: „Takie podejście ideowe przekładało się jak najbardziej na praktykę”.

Wymienione przez Chodakiewicza jednostkowe przykłady Żydów w Narodowych Siłach Zbrojnych nie są jego wymysłami. Były to jednak przypadki jednostkowe i w dużej części byli to ludzie ukrywający swoje pochodzenie. Wymieniony przez niego Feliks Pisarewski-Parry pisał: „Byłem chyba jedynym Żydem w szeregach NSZ i do tego przez NSZ odbity! Potem przekonałem się, że wielu członków NSZ nie miało pojęcia o ideologicznych założeniach swojej organizacji. Śmiem zaryzykować twierdzenie, że przynajmniej 50 procent bojowników o Polskę nie znało politycznych ambicji ani przynależności partyjnej swych dowódców. Udział w jednostce organizacyjnej w przeważającej części był kwestią osobistych kontaktów, przypadku lub zbiegu okoliczności. Wielu bezimiennych bohaterów nie zrozumiałoby nigdy labiryntu układów personalnych i struktur organizacyjnych w podziemiu.” (Feliks Pisarewski-Parry, Orły i reszki, Warszawa 1984, s. 65)

O ile historia Pisarewskiego może zostać oceniona wyłącznie pozytywnie o tyle przywoływanie przykładów Władysława Kołacińskiego „Żbika” i Leonarda Zub-Zdanowicza z Kazimierzem Poray-Wybranowskim jako obrońców Żydów to co najmniej nieporozumienie.

Władysław Kołaciński owszem uratował lekarza pochodzenia żydowskiego – Juliana Kamińskiego, jednak trudno powiedzieć czy jako partyzant uratowałby go gdyby ten nie był lekarzem innymi słowy osobą w partyzantce absolutnie niezbędną bez względu na pochodzenie etniczne. Kiedy 27 maja 1945 w Przedborzu podlegli Kołacińskiemu partyzanci dokonali porwania dziewiątki Żydów w tym kobiety i dziecka, ten ani ich nie ukarał ani nie potępił. Stwierdził jedynie, iż byli to wyselekcjonowani spośród 300 żydowskich przedborza „płatni agenci Moskwy” (K. Kersten, Polacy, Żydzi, komunizm – anatomia półprawd 1939-68, 1992, s. 116). Ile prawdy było w słowach Kołacińskiego najlepiej pokazują spisy ludności Przedborza z których żaden nie wykazuje liczebności Żydów ponad tuzin ( Pinkas HaKehillot: Encyclopaedia of Jewish Commiunities Polin, vol. 1: „The Communities of Lodz and its Region”,Jerozolima 1976, s. 208).

Kołaciński owszem uratował jednego Żyda, jednak w pełni tolerował do końca życia morderstwa dokonywane przez swoich partyzantów i nigdy się od nich nie odciął. To czyni go za nie współodpowiedzialnym jako dowódca.

Leonarda Zub-Zdanowicza obciążają natomiast relacje Kazimierza Poray-Wybranowskiego. Ten ostatni opisuje morderstwo na ukrywającym się Żydzie w Janiszowie (Dariusz Libionka, Narodowa Organizacja Wojskowa i Narodowe Siły Zbrojne wobec Żydów pod Kraśnikiem – korekta obrazu, w: Zagłada Żydów. Studia i Materiały R. 2011, nr. 7; Warszawa 2011, s. 55), które Chodakiewicz w swojej monografii na temat Zub-Zdanowicza kwituje jedynie stwierdzeniem „na wojnie różnie bywa” (M.J. Chodakiewicz, Narodowe Siły Zbrojne – Ząb przeciwko dwóm wrogom, 2005, s. 114) W ogóle nie weryfikuje zasadności oskarżeń o szpiegowanie na rzecz gestapo sześciu żydowskich „agentów”, których mieli zabić partyzanci.

Obydwaj brali również udział w incydencie w Lasach Urzędowskich gdzie wybito grupę ukrywających się Żydów, którzy żyjąc w lesie utrzymywali się ze złodziejstwa i rabunków. Poray-Wybranowski zastrzelił wtedy kobietę, a inny partyzant NSZ pisał „staliśmy obok rzezi niewinnych ludzi” (Libionka, s. 60). Ignorując zeznania trzech uczestników tej akcji, które w swojej pracy przytacza Dariusz Libionka, Chodakiewicz całą akcję przypisał… Armii Krajowej (Chodakiewicz, s. 116 i 351).

Co się tyczy konkretnych przypadków pomocy ukrywającym się Żydom oraz mitycznym „NSZ-towcom odznaczonym medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” Marek Jan Chodakiewicz podaje, aż dwa przypadki, są to Edward Kemnitz, który wraz z ojcem wyprowadzał z i ukrywał ludzi z warszawskiego getta oraz niejaki Witold Modzelewski, który ratował kobietę pochodzenia żydowskiego. To trochę mało jak na przyjazną ponoć Żydom organizację konspiracyjną, tym bardziej, że były to wysiłki prywatne, czasem w ramach struktur AK, a nie NSZ.

Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie ustalenia Dariusza Libionki oraz Aliny Skibińskiej (ZARYS KRAJOBRAZU. Wieś polska wobec zagłady Żydów 1942–1945, Warszawa 2011), liczbę ofiar z Przedborza i innych przypadków opisanych przez Davida Engela ( D. Engel, Patterns of a Anti-Jewish Violence in Poland, 1944-1946, “Yad Vashem Studies”, vol. 26, 1998) oraz dwóch Żydów zamordowanych w Petrykozach (Nazarewicz R., NSZ a Gestapo w dystrykcie Radomskim. Wspólny cel, w: Polityka nr 46 z 14.11.1992) z rąk podziemia narodowego zginęło około setki ukrywających się przed Holocaustem Żydów: mężczyzn, kobiet i dzieci z których nikt nie był współpracownikiem komunistów.

Pomijając kwestie ile osób zostało zamordowanych przez NSZ, co nadzień dzisiejszy mimo wysiłków wyżej wymienionych jest ciężkie do ustalenia trzeba powiedzieć jasno, iż niewielka liczba artykułów na temat „żydostwa” w prasie NSZ jest słabym argumentem na potwierdzenie tezy, iż kwestia żydowska przestała być priorytetem narodowców. W jednej z broszur Grupy Szańca można było przeczytać, iż „Rozwiązanie sprawy żydowskiej jest dla przyszłości naszego narodu prawie tak ważne jak odzyskanie niepodległości państwowej. Zarówno utrata niepodległości jak i pozostanie Żydów w Polsce grozi Polakom powolną śmiercią.” (L. Podolski (Karol Stojanowski), Przyszła Polska – państwem narodowym, Warszawa 1940). Takie tezy świadczą o ważnej roli tak zwanej „kwestii żydowskiej” w polityce narodowców.

Zabawne jest konfrontowanie ze sobą różnych źródeł NSZ-towskich. Chodakiewicz cytuje ONR-owców: „Ponieważ wszyscy Polacy uznają Żydów za czynnik zupełnie zbędny i wysoce szkodliwy w organizmie narodowym, więc [po wojnie] usuną ich. Po ludzku, bez zaciekłości i rasowej nienawiści… Nie zamierzamy Żydów masowo mordować lub morzyć głodem – zmusimy ich po prostu do opuszczenia naszego kraju, jako element stojący na przeszkodzie do rozwoju naszego Narodu i państwa.”

Chodakiewicz uważa, że program w ogóle nie był istotny gdyż… jeden z przedstawicieli NSZ-towskiej elity, którego nie wymienia z nazwiska ani pseudonimu miał w 1943 roku powiedzieć/napisać: „lubiliśmy, nie bez racji zresztą przypisywać… wrogim nam wpływom żydowskim, ale obiektywnie rzecz biorąc, dużo powodów tego stanu rzeczy tkwiło w nas samych… Otóż (dlatego) twierdzę, że w naszym narodowym interesie leży, abyśmy wyzbyli się wobec świata miana narodu antysemickiego.”

W taki oto sposób opinia stawiana jest jako praktyka mająca całkowicie odkładać na plan dalszy kwestie programowe. Sprawa morderstw na Żydach jest w tym elaboracie przemilczana w zupełności. W dalszej części artykułu Marek Jan Chodakiewicz koncentruje się na pisaniu o bandyckiej komunie. Nie wspomni jednak o bandytyzmie NSZ, który był przyczyną złych relacji NSZ z Batalionami Chłopskimi.

Chodakiewicz powiela również wiele przekłamań z lat 90., które jako człowiek z tytułem naukowym kreując się na znawcę tematu wprowadził do obiegu naukowego.

Pierwszym przekłamaniem, chociaż nie do końca jego autorstwa jest sprawa mordu w Drzewicy i likwidacji oddziału Ajzenmana. Z artykułu możemy się dowiedzieć, iż krwiożerczy żydokomuniści dokonali napadu na fabrykę noży Gerlacha i zabili jej Bogu ducha winnego właściciela oraz kilku robotników, razem 11 osób. Według Gontarczyka zginęło 7 osób z czego pięć było członkami NSZ ( Piotr Gontarczyk: Polska Partia Robotnicza : droga do władzy, 1941-1944. Warszawa: Fronda : Fronda PL, 2006), a według innych historyków pozostałe dwie były powiązane z SN i NOW ( Czesław Brzoza, Andrzej Sowa: Historia Polski 1918-1945. 2006 s. 633). Jednym z nich był wymieniony właściciel fabryki.

Prawica nie lubi jednak wspominać o tym, że wcześniej, 7 stycznia 1943 NSZ-towcy zamordowali 7 członków PPR/GL, a oddziałem, który rozbił grupę Ajzenmana był oddział „Toma” powiązany z gestapo. „Tom” sprzedawał później gestapo listy mieszkańców Drzewicy przeznaczonych do aresztowania (Nazarewicz R., NSZ a Gestapo w dystrykcie Radomskim. Wspólny cel, w: Polityka nr 46 z 14.11.1992). Mord pod Borowem potępiony przez AK Chodakiewicz nazywa „egzekucją”, a sprawę dwóch żydowskich uciekinierów zamordowanych przez oddział lotny Brygady Świętokrzyskej jesienią 1944 usprawiedliwia stwierdzeniem, że partyzanci uznali uciekinierów za komunistów. Przeciętny czytelnik tygodnika DR-H nie potrzebuje uzasadnienia czemu komunistów należy mordować…

W sprawie zbrodni NSZ podczas Powstania Warszawskiego, Chodakiewicz bezkrytycznie wierzy „badaniom” Żebrowskiego, który znany jest głównie z fałszowania źródeł (słynna „Dyrektywa Stalina z 1943”), a wyniki jego „badań” nie pokrywają się z relacjami żyjących świadków takich jak Samuel Willenberg, którego NSZ-towcy usiłowali zastrzelić podczas walk (Samuel Willenberg, Bunt w Treblince, Warszawa, 2004, s. 146).

Chodakiewicz jednocześnie zmienił swoje stanowisko w kwestii 40 żołnierzy żydowskiego pochodzenia zabitych w 1942 roku pod Kraśnikiem. O ile wcześniej oskarżał o to Bronisława Baranowskiego z RPPS i domagał się od profesora Krzysztofa Dunina-Wąsowicza rozliczenia RPPS (mimo, iż RPPS w 1942 roku jeszcze nie istniała), o tyle teraz woli dyplomatycznie stwierdzić, że mieli oni kontakt z „szeregowymi uczestnikami” NOW-AN, a później NSZ, ale sprawa jest niejasna. Psztyczek w nos jaki sprawił mu po latach Libionka okazał się być skuteczny.

Nie może jednak Chodakiewicz powołując się na badania Dariusza Libionki powiedzieć, iż 40 Żydów zostało zabitych przez odział NOW-AN Tyrały-Placka gdyż to zburzyłoby wszystkie jego teorie na temat filosemityzmu narodowców i antysemityzmu komunistów i socjalistów i byłoby przyznaniem racji Libionce, który udowodnił, iż tezy Chodakiewicza są nie możliwe do obronienia.

Dodaje również, iż kilku conajmniej partyzantów żydowskich zamordowali partyzanci oddziału RPPS (nie podaje, że chodzi o miejscowość Ryki i rok 1943). Po raz kolejny zapomina dodać, iż według relacji ocalałego dowódcy oddziału RPPS w Rykach, Jana Szelubskiego antysemici z oddziału RPPS byli w zmowie z bandą NSZ Zagończyka (AAN, t. os 8142, k. 28). Nie podawał tej informacji nigdy ani on, ani żaden inny z trójki apologetów NSZ, których wymieniłem we wstępie. Konsekwentnie wykorzystywali wyrwany z kontekstu fragment relacji z Archiwum Akt Nowych.

Oto dlaczego Chodakiewicz gości praktycznie wyłącznie na łamach prawicowych mediów, a jest usuwany z konferencji organizowanych przez środowiska polonijne jako niekompetentny i dlaczego jego krytyka nazywana jest przez jego entuzjastów „koszernym ubijaniem”. (Joanna Mieszko-Wiórkiewicz, Koszerne ubijanie profesora Chodakiewicza, Głos Polski nr 38, 25-30 września, 2013, s. 7). Jego działalność nie ma na celu pokazywania prawdy historycznej tylko kreowania mitu polskich narodowych-katolików walczących z okupantem i ratujących Żydów, którzy dziś niewdzięcznie stają po stronie bolszewizmu i opluwają swoich dawnych wybawców.

21 lipca 2014 otrzymaliśmy następującą wiadomość od Piotra:

„W artykule jest błąd. Chodakiewicz nie jest „profesorem nauk humanistycznych Columbia University”. Zrobił tam doktorat, ale nikt by go tam nigdy nie zatrudnił. Zresztą żaden poważny uniwersytet w USA nigdy by go nie zatrudnił. Chodakiewicz pracuje w czymś, co nazywa się „Institute of World Politics”. Jest to systematycznie w prawicowych mediach nazywane „prestiżową uczelnią”, w rzeczywistości nikt poważny w USA o czymś takim nie słyszał, jest to mieszczące się w domu prywatnym (polecam zdjęcia) kółko wzajemnej adoracji, prowadzące jakieś studia podyplomowe. No i proszę nie nazywać go profesorem, bo nim nie był, nie jest i nigdy nie będzie”.

Uczelnia zatrudniająca Chodakiewicza na angielskiej Wikipedii.

Dziękujemy za sprostowanie.

%d blogerów lubi to: