O polityce historycznej

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

W istniejącmy systemie politycznym w Polsce, w trwającej walce politycznej o wpływy i poparcie społeczne, o pozyskanie wyborców, szczególne miejsce zajmuje problematyka historyczna oparta na interpretacji historii, zwłaszcza tej najnowszej, w interesie poszczególnych ugrupowań. Na szczególną uwagę i oparcie w polskiej historii, obfitującej w klęski oraz tragedie, których rozpamiętywanie i analizowanie zawsze służyło i służy politykom w ich celach działania.

W chwili obecnej całość prawicy od PO/PIS poprzez IPN aż po ruchy neofaszystowskie starają się z perspektyw historycznych atakować lewicę i mniejszości etniczne poprzez tendencyjne i manipulacyjne przedstawianie części faktów połączone z ukrywaniem czarnej strony swojej tradycji.Mówiąc tutaj o tych środowiskach nie kierujemy się swoimi sympatiami politycznymi. Po prostu wrogie sobie mainstreamowe partie polityczne i gangi ultranacjonalistów na płaszczyźnie wokół której się obracamy prawie w ogóle się od siebie nie różnią.

PPR i GL/AL przedstawiane są jako ekspozytury Moskwy dążące do stworzenia państwa całkowicie podporządkowanego ZSRR. Ignoruje się fakt, iż stronnictwo to, jak bardzo złe by nie było stworzyło swój własny rząd za sprawą swojej polityki, a nie walk podziemia antykomunistycznego.

Ignorują również fakt, że rząd polski rezydujący w Londynie również traktował ZSRR jako swego rodzaju sojusznika w walce z faszyzmem gdyż zarówno dla Polski jak i ZSRR III Rzesza była zagrożeniem śmiertelnym.

Co do walki z polskimi komunistami to nie kto inny jak właśnie Stalin jako pierwszy rozbił ruch komunistyczny mordując przywódców KPP i nie pozwalając na odtworzenie się polskiej partii komunistycznej w latach 1939-41.

Prawicowi propagandziści nie poruszają kwestii zmiennych stosunków między PPR, a Kominternem, a także przyczyn poparcia polskich chłopów dla PPR.

Realizatorzy historycznej kampanii propagandowej skierowanej przeciwko lewicy, usiłują osiągnąć podwójny cel: usprawiedliwienie, a także uzasadnienie zbrodni popełnionych głównie przez ONR-owski odłam Narodowych Sił Zbrojnych na ludziach lewicy, oraz jej sympatykach, a także na osobach narodowości żydowskiej, bardzo często we współpracy z hitlerowskim aparatem bezpieczeństwa, przy jednoczesnym oskarżaniu GL/AL, a czasem również socjalistów i AK o popełnianie analogicznych zbrodni.

Znany antysemita, Krzysztof Jasiewicz nazwał Mord pod Borowem dokonany przez NSZ na partyzantach GL jednym z „kontrposunięć polskiego podziemia” wobec rzekomych zamiarów PPR i GL, likwidowania działaczy związanych z Delegatura i AK, co miało już zacząć się w rejonie Grodna tyle, iż tam nigdy nie było PPR ani GL.

W artykule zatytułowanym „Odkłamać Narodowe Siły Zbrojne” jeden z najważniejszych polityków PO, Stefan Niesiołowski, uznał za słuszną dokonaną zbrodnię podczas okupacji hitlerowskiej ocenę dowództwa NSZ, iż „po klęsce Wehrmachtu pod Stalingradem- wrogiem numer jeden jest Rosja sowiecka” i dlatego NSZ „walczyły z penetracją Polski przez agenturę komunistyczną, likwidowały grupy sowieckich dywersantów przysyłanych do Polski przede wszystkim w celu podporządkowania naszego kraju Stalinowi. Atakowały oraz były atakowane przez organizacje komunistycznego podziemia”. Przypominanie zbrodniach NSZ- u Niesiołowski określił jako realizację „komunistycznych dyrektyw szkalowania narodowego podziemia” przypisując to „sympatii do komunizmu i komunistów” oraz bezrozumnej zajadłości ze strony niektórych środowisk żydowskich.”

Dziś w tej działalności przoduje Leszek Żebrowski, magister ekonomii określany często jako doktor albo nawet profesor historii. Jest to dawny sekretarz redakcji Zeszytów Historycznych NSZ oraz były pełnomocnik Jacka Taylora, prezesa Urzędu ds. Kombatantów, który to uprawnienia kombatanckie otrzymał z tytułu prześladowań hitlerowskich jako 3-miesięczne dziecko osadzone z rodzicami w niemieckim obozie przejściowym.

Żebrowski miał dzięki temu dostęp do poufnych materiałów na mocy których demaskował nie-polskie pochodzenie swoich przeciwników politycznych. Bez powodzenia kandydował do sejmu z ramienia Ligi Republikańskiej i Ruchu Obrony Polski. Żebrowskiemu wtórują niektórzy pracownicy IPN tacy jak Marek Jan Chodakiewicz i Piotr Gontarczyk. Żebrowski i jego cyngle atakowali m.in. naukowców i pisarzy, którzy wykazywali zbrodniczość NSZ.

Ukoronowaniem wysiłków tych ludzi, to trzytomowy wybór „dokumentów” zatytułowany „Tajne oblicze GL, AL i PPR” (Edition Burchard 1997 tom III). Już sam tytuł tej publikacji zawiera w sobie ładunek fałszu, albowiem cytowane tam odpowiednio przycięte – meldunki, listy, sprawozdania, ich członków tych organizacji w olbrzymiej większości „tajne” oraz przez dziesięciolecia były udostępniane zainteresowanym historykom, publicystom, studentom itp. Tylko niewielka część dokumentów została odtajniona w 1989 roku.

Warto także zwrócić uwagę, na oryginalną metodę – specyficzną dla autorów omawianych publikacji, niegdzie niepraktykowaną- metodę eksponowania m.in. tłustym drukiem błędów ortograficznych, gramatycznych, oraz nieporadności językowych niektórych partyzantów, autorów różnych meldunków, których konieczność zmuszała do posługiwania się słowem pisanym. Tym synom chłopów i fornali partyzantom lewicowego ruchu oporu, przed wojną nie było dane uzyskanie nawet elementarnego wykształcenia, nie mówiąc już o latach wojny, kiedy to utrzymanie Polaków na poziomie półanalfabetów było zasadą polityki hitlerowskich władz okupacyjnych. Przekaz jest prosty – analfabeci są niegodni poszanowania.

Przejawem ich niekompetencji jako historyków jest brak krytyki publikowanych źródeł, próby ich potwierdzenia bądź zweryfikowania. Zamiast tego mamy tendencyjne komentarze do publikowanych wzmianek, przy czym z reguły brak wzmianek o puszczonych częściach dokumentów. Jedynym kryterium ich publikowania jest spodziewany efekt propagandowy.

Pomówienia formacji lewicowych o antysemityzm oraz zabójstwa Żydów, czemu ma służyć m.in. omówiona w książce G. Korczyńskiego, towarzyszy, jednocześnie sprzeczne z tą tezą twierdzenie, iż Żydzi w formacjach lewicowych ruchu oporu, jak i w LWP, odgrywali ważką rolę. W tym celu stosuje się dobrze znaną metodę segregacji rasowej, „wykrywanie” nazwisk oraz imion rodowych (tutaj Ludwińska to Goldszlak, Finder to Pinkus itp.), często nieprawdziwych, (Alef-Bolkowiak to ma być Gutman, zaś Robb-Narbut to rzekomy Rosenfarb). Przedstawieniu jako „etnicznie obcych” służyć ma stosowana uporczywie „przechrzczenie” rodowego imienia Mieczysława Moczara – Mikołaj (Demko). Tego rodzaju metody działalności propagandowej oparte są – jak widać- na wzorcach przedwojennego ONR. Usprawiedliwienie mordów dokonanych na Żydach przez NSZ-towców na przeciwnikach politycznych, służyć ma próbie przedstawienia ich ofiar jako bandytów oraz rabusiów, zaś działanie NSZ jako oczyszczanie z nich terenów w interesie ludności.

Autorzy tej pozycji piszą na przykład o zlikwidowaniu przez grupę GL „Lwy” 7 członków NSZ w Drzewicy 22 stycznia 1943 r. Żebrowski ignoruje przytoczony w 1993 roku przez R. Nazarewicza, fakt, iż 15 dni wcześniej żołnierze NSZ zamordowali w tejże Drzewicy 6 członków GL w tym działaczy PPR- Antoniego Węgorzewskiego, oraz Piotra Białka, akt odwetu był samowolą.

W odróżnieniu do apologetów NSZ, takich jak Stefan Niesiołowski oraz Leszek Żebrowski, usprawiedliwiających każdą zbrodnię, o ile tylko została dokonana na ludziach lewicy lub innej narodowości niż polska.

Mówiąc prościej, z Armii Ludowej i komunizmu, dalekich od ideału jednak o niebo lepszych od nazizmu i III Rzeszy zrobiono straszniejszego potwora od morderców kilku milionów Polaków, z Armii Krajowej biedne i naiwne ofiary, które dały się pokonać NKWD, a z Narodowych Sił Zbrojnych jedynych prawdziwych obrońców narodu, a z ich wizji świata jedyną alternatywę.

Post Scriptum dla fanów L. Żebrowskiego

%d blogerów lubi to: