Ofiary Danielaka

Poniżej prezentujemy sylwetki dwóch osób zamordowanych przez partyzanta KWP, Ludwika Danielaka. Żaden z dwóch mieszkańców Bełchatowa nie był NKWDzistą, czerwonoarmistą ani ubekiem. Nikogo nie krzywdzili ani nie mordowali. Zginęli gdyż ktoś rościł sobie prawo do wyeliminowania ich z życia publicznego.

Leonard Glapiński

Leonard Glapiński

Leonard Glapiński – urodzony 20 lutego 1913 roku w Pabianicach. Jako 13-latek rozpoczął pracę zarobkową jako pomocnik przy przewijaniu przędzy. Po ukończeniu 18 roku życia został tkaczem.

W okresie międzywojennym działał w Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego – OM TUR. W latach 1933-36 był aktywnym członkiem PPS.

Podczas okupacji hitlerowskiej musiał się ukrywać. W 1944 roku został złapany przez gestapo i zesłany do Gross Rosen. Danielak w tym czasie nie działał w żadnym ruchu oporu, a jedynie pracował w niemieckim gospodarstwie w swoich rodzinnych okolicach.

W maju, po obozie koncentracyjnym Glapiński wrócił do Bełchatowa i wstąpił do PPR. Od 4 lutego 1946 podejmuje pracę w Dyrekcji Przemysłu Miejscowego wyłonionej z powstałego w lutym 1945 Komitetu Odbudowy „Bełchatowskiej Manufaktury”.

26 lutego 1946 został dyrektorem Dyrekcji Przemysłu Miejscowego. Pełnił funkcję do śmierci. 29 listopada 1947 udał się z delegacją do Pabianic na uroczystości wręczenia sztandaru zakładowego. W drodze w okolicach Kałdun ciężarówka, którą jechała delegacja została zatrzymana, a on sam zabity.

Franciszek Cybulski - ofiara Danielaka

Franciszek Cybulski

Franciszek Cybulski – urodzony 13 stycznia 1907 roku w Częstochowie. Na przełomie lat 20 i 30 ubiegłego wieku podjął pracę jako stażysta w Urzędzie Gminy Grocholice. W czasie okupacji pracował w Rejonowej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej. W kwietniu 1941 aresztowany przez gestapo, wypuszczony ze względu na brak powiązań z ruchem oporu.

W kwietniu 1945 przeprowadził się do Bełchatowa gdzie został sekretarzem Zarządu Miasta. Obowiązki pełnił do śmierci.

9 grudnia 1947 pojechał do starostwa w Piotrkowie Trybunalskim z zadaniem pozyskania środków dla najbiedniejszych mieszkańców Bełchatowa.

W drodze powrotnej do autobusu wsiadło kilku partyzantów, którzy odczytali nazwiska. Gdy usłyszał „Cybulski” wstał. Natychmiast otrzymał uderzenie kolbą pistoletu w twarz, został wywleczony z samochodu, zaciągnięty pod kościół i zastrzelony strzałem w tył głowy.

%d blogerów lubi to: