Pogrom w Parczewie: Czarna karta historii WiN

Dnia 5 lutego 1946 roku miasto Parczew, pow. Włodawski, woj. Lubelskie zostało otoczone przez oddział WiN braci Leona i Edwarda Taraszkiewiczów w sile 100-120 ludzi uzbrojonych w broń palną. O godz. 17:30 padły pierwsze strzały; równocześnie z okien i strychów zaobserwowano, jak napastnicy zatrzymują przechodniów, legitymizując ich i wzywając do podniesienia rąk. Strzelanina trwała do godz. 23:00. Śmierć poniosło siedem osób. Wydarzenie zyskało miano „pogromu”.

Na przełomie lat 80. i 90. Krystyna Kersten napisała: Historia antykomunistycznej konspiracji po 1944 r., jeśli będzie prawdziwa, nie dostarczy pożywki do legendy. Walka bratobójcza zawsze jest tragiczna, choćby nie wiadomo co się robiło, by odczłowieczyć tego drugiego, podsycić do niego nienawiść, pokazać go jako sługusa obcych lub wręcz jako obcego. Czyniły to wówczas obie strony. Ta zwycięska, przez 40 lat utrzymywała czarny mit podziemia, posługując się półprawdami, nie weryfikując fałszywych danych produkowanych przez aparat represji i propagandy. Ten czarny mit, który położył się cieniem na życiu wielu ludzi, walczących o Polskę musi zostać zweryfikowany. Źle by się jednak stało, gdyby owa weryfikacja polegała na prostej zmianie barw; na wybieleniu podziemia i zaczernieniu tych, którzy je zwalczali. Już pierwsze kroki na drodze poznania dziejów powojennej konspiracji wskazują, iż są to dzieje pogmatwane, wymykające się jednoznacznym ocenom. Zastąpienie potępienia apoteozą byłoby równoznaczne z kreowaniem nowego mitu.

lh-afmks-04

Parczew 1943

Kreowanie nowego mitu

Niestety, w XXI wieku spełniły się najgorsze obawy Krystyny Kersten, a nowy mit kreuje się nie tylko na łamach prawicowej prasy, lecz także w publicznych instytucjach za publiczne pieniądze. Biegun odwrócony został w przeciwnym kierunku, a historię opartą na półprawdach i bez weryfikacji pisze obecnie prawica.

Tematem dzisiaj bardzo niepożądanym jest m.in. antysemityzm podziemia zbrojnego, często przedstawiany jako prowokowany przez wrogie elementy lub usprawiedliwiony. Dotyczył on nie tylko sił nacjonalistycznych (Narodowe Siły Zbrojne i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe) lecz także formacji po-akowskich w tym Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Organizacja powstała jako konspiracja cywilna była pełna wojskowych prezentujących sobą odmienny pogląd na walkę z władzą. Traktowali oni swoje komendy jako placówki wojskowe, a nie cywilne, a w miarę upływu czasu uniezależniali się od centrali. Konspiracja borykała się również z kryminalizacją swoich struktur oraz problemem antysemityzmu: Rafał Wnuk, autor „Atlasu Podziemia Niepodległościowego 1944-1956” oraz monografii na temat lubelskich struktur WiN szacuje, że tematyka antysemicka zdominowała prasę organizacyjną w 10%, a ulotki propagandowe w 40%.

Tło pogromu

Jednymi z najbardziej znanych partyzantów WiN na Lubelszczyźnie byli bracia Leon i Edward Taraszkiewiczowie. Obydwaj spędzili wojnę na robotach w Niemczech i nie byli zaangażowani w konspirację, nawiązali natomiast kontakty z podziemiem po powrocie. Leon służył w oddziale Tadeusza Bychawskiego „Sępa”, którego zastąpił po jego tajemniczej śmierci. Edward pełnił funkcję zastępcy dowódcy w oddziale brata.

zelazny_01

Edward Taraszkiewicz ps. „Żelazny” (drugi z lewej)

W 1945 roku, oddział wsławia się napadami na posterunki MO, jednak w lutym 1946 dokonuje ataku na cywili w mieście Parczew. „Na terenie Parczewa mieszka około 200 Żydów. Prawie wszystkie mieszkania żydowskie zostały zrabowane, a rzeczy załadowane na samochody i furmanki i wywiezione. W szeregu wypadków, gdy mienie nie przedstawiało dla napastników wartości, zostało ono na miejscy zniszczone tak, że nie nadaje się do użytku. Ogólne straty materialne sięgają wielomilionowej sumy. Napastnikom udzielili wskazówek co do miejsca położenia lokali żydowskich miejscowi ludzie. Obecnie wśród Żydów parczewskich szerzy się panika. Żydzi likwidują sprawy osobiste i pragną wyjechać z Parczewa. W mieszkaniach własnych nie nocują i ukrywają się na strychach i w piwnicach” – czytamy w protokole Wojewódzkiego Komitetu Żydów Polskich spisanego trzy dni po napadzie na miasto.

5 lutego do miasta weszło ok. 100-120 partyzantów, którzy o 17:30 oddali strzały. Akcja trwała do 23:00, a przechodnie byli przez napastników legitymowani.

Edward Taraszkiewicz ps. „Żelazny” napisał: „Jastrząb” i ja proponowaliśmy „Orlisowi” uderzenie na miasto Parczew i rozgromienie zamieszkałych tam Żydów w ilości około 500 osób, którzy złapali w swoje ręce całkowity handel nie dając życia innym drobnym kupcom i handlarzom polskim. (…) Przy okazji tej można się było dobrze podreperować na żydowskich sklepach, a przeważnie na obuwiu (…)”. Z relacji zarówno ofiar jak i sprawców wynika, że celem była społeczność żydowska, a napad miał podłoże rabunkowe. Nie obyło się jednak bez ofiar śmiertelnych.

Niewinne ofiary

Pierwszymi obiektami ataków były urząd pocztowy oraz Spółdzielnia Roniczo-Handlowa „Rolnik” z której napastnicy ukradli 7000 złotych. Inna grupa unieszkodliwiła członków żydowskiej samoobrony podległej CKŻP napotkanych na moście. Według zeznań Władysława Huka ps. „Dzik” dowodzący akcją Piotr Kwiatkowski ps. „Dąbek” powiedział dwóm Żydom, że „uciekł mu aresztowany”. Żydowscy wartownicy myśląc, że mają do czynienia z żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego poszli za partyzantem co zaprowadziło ich w zasadzkę. Partyzanci „rozbroili ich, następnie zaprowadzili do „Jastrzębia” i „Jastrząb” wraz z innymi kazali im uciekać, a w międzyczasie zastrzelili. Później złapali jeszcze jednego żydka w sklepie, którego także zabili”.

a3ee56c58610bbf54889f90ce9a415c6

Od prawej: Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”, Piotr Kwiatkowski ps. „Dąbek”

Według innej relacji, złapani Żydzi zostali rozstrzelani na ulicy. W walce pod siedzibą UB/MO zginął też milicjant – plutonowy Wacław Rydzewski. Jedną z ofiar pogromu, która przeżyła napad był funkcjonariusz MO, szeregowy Edward Elbaum, którego mieszkanie zostało obrabowane, a on oraz jego żona pobici. Kupiec i członek żydowskiej samoobrony, Dawid Rotbaum został ostrzeloany na ulicy i przez dwie godziny udawał martwego. Ślusarz, Lejba Frajberg został złapany gdy wychodził z restauracji. Napastnik po schwytaniu go miał krzyknąć „złapałem jednego”, odpowiadzią miało być hasło „zastrzel go”. Ślusarz uderzył swojego oprawcę i uciekł, został ranny w nogę.

Pełna lista ofiar śmiertelnych to: Dawid Tempy, Mendel Turbiner, Abraham Zysman i Wacław Rydzewski. Relacja „Żelaznego” zakończyła się zdaniem „Wyjeżdżamy w wesołym nastroju z Parczewa”.

Gloryfikacja zamiast rozliczenia

Bracia Taraszkiewicze stoczyli wiele walk z MO, NKWD oraz KBW. Wsławili się również uprowadzeniem siostry Bolesława Bieruta, którą zwolnili gdy w rejon przyjechała duża ilość wojska. Leon ps. „Jastrząb” został postrzelony 3 stycznia 1947 podczas ataku na oddział propagandowo-ochronny LWP na skutek czego zmarł. Edward ps. „Żelazny” przejął dowodzenie nad oddziałem i wziął udział w pacyfikacji wsi Puchaczów gdzie zginęło 21 cywili. Zginął w październiku 1957 roku. W 2009 roku z postanowienia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego bracia Taraszkiewicze zostali odznaczeni „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Żydowscy mieszkańcy Parczewa nie czuli się już bezpiecznie w swoich domach i opuścili miasteczko. Pogrom w Parczewie nazywany jest w prawicowej publicystyce „pogromem ubeków”. W taki prostacki sposób historia została dostosowana do bieżącej polityki historycznej stronnictwa władzy.

02.07.2017

Bibliografia

M. Bechta, Pogrom czy Odwet?, Poznań 2014

A. Cała, Dzieje Żydów w Polsce 1944-68, Warszawa 1997

A. Grabski, Antysemicki pogrom jako kolejne polskie powstanie? W: Kwartalnik Historii Żydów nr 2(258), 2016

K. Kersten, Między wyzwoleniem, a zniewoleniem: Polska 1944-1956, Londyn 1993

R. Wnuk, Lubelski Okręg AK, DSZ i WiN 1944-1947, Warszawa 2000

%d blogerów lubi to: