Problem z Kurasiem

Instytut Pamięci Narodowej zamiast ścigać chroni niektórych zbrodniarzy. Prezydent Kaczyński odsłania pomnik ich herszta. Artykuł Mateusza Cieślaka. Tytuł pochodzi od redakcji.

nkwdRok 1993. Instytut Pamięci Narodowej, Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Okręgowa Komisja w Krakowie do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Zarządu Oddziału w Nowym Targu: W związku z prowadzonym śledztwem w sprawie zbrodni funkcjonariuszy byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu i Zakopanem oraz innych z terenu byłego wojew. krakowskiego, popełnionych w latach 1945-1956, uprzejmie proszę o powiadomienie czy wasz związek jest w posiadaniu jakichkolwiek (i jakich?) informacji w sprawie tego rodzaju zbrodni. W szczególności proszę o wskazanie żyjących jeszcze osób (nazwiska, aktualne adresy) posiadających takie informacje w konkretnych sprawach (zabójstwa, ciężkie uszkodzenia ciała, tortury podczas przesłuchiwań i inne represje, a zwłaszcza stosowane wobec osób ze środowiska AK-owskiego i innych organizacji niepodległościowych z terenu byłego powiatu nowotarskiego).

Podpisany pod pismem prokurator Wiesław Kamola informował, że śledczy zainteresowani są zeznaniami żyjących jeszcze świadków i dokumentami. Jeśli świadkowie są, mogą złożyć stosowne zeznania do protokołu przesłuchania świadka w siedzibie najbliższej Prokuratury bądź Jednostek Policji za zwrotem kosztów podróży.

Byli świadkowie. Złożyli zeznania do protokołu. Opisali liczne zbrodnie popełnione przez bandę „Ognia” na Podhalu. Zebrane przez IPN dowody przeczyły tezie, że Józef Kuraś „Ogień” zwalczał utrwalaczy władzy ludowej, zabijał wyłącznie za przynależność do milicji i PPR. Kuraś gorliwie polował na żołnierzy AK, których następnie przekazywał funkcjonariuszom radzieckiego NKWD. Mordował żołnierzy AK i ich rodziny. A oprócz tego prześladował Polaków i nie-Polaków. Gwałcił i rabował.

Prokurator Kamola w swoim piśmie dziękuje Światowemu Związkowi Żołnierzy Armii Krajowej za materiały w sprawie działalności J. Kurasia „Ognia”. Wskazane materiały z uwagi na swą bogatą faktografię okazały się bardzo cennym wkładem, prowadzącym do niewątpliwie ostrożnej oceny historycznej tej postaci i jej działalności.

Ta żydowska zaraza

Luty 2009 r. Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy Instytutu Pamięci Narodowej, w rozmowie z tygodnikiem „NIE” obiecał sprawdzić i poinformować, co dzieje się ze śledztwem dotyczącym zbrodni popełnionych przez „ogniowców” na żołnierzach AK i innych zbrodni, o których akowcy donieśli. Obietnicy nie dotrzymał. Domyślamy się, dlaczego. Zamiast ścigać zbrodniarzy, IPN uczestniczy w ich gloryfikacji. Świadczą o tym kolejne publikacje instytutu, odbywające się od niedawna rajdy śladami „Ognia” współorganizowane przez IPN czy wreszcie odsłonięcie pomnika „Ognia” w Zakopanem. W uroczystości tej uczestniczył prezydent Lech Kaczyński. Być może prezydent nie wiedział, że składa kwiaty pod pomnikiem człowieka, który organizował UB w Nowym Targu i jawnie współpracował z NKWD. Wiedzą tą z pewnością dysponuje IPN oraz pracujący tam historyk Maciej Korkuć, specjalista od „Ognia”. Korkuć o swoim bohaterze pisze tak (w „Ogień bez odwrotu”; internet „Wikipedia”; przypisy do hasła „Józef Kuraś”): dowódca największego na terenach b. województwa krakowskiego zgrupowania partyzanckiego (…) jego grupa stała się podstawą, na której stworzono jeden z pierwszych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej na Podhalu. Usprawiedliwia mordy dokonywane na Żydach i Słowakach: W swoich odezwach „Ogień” ostrzegał wszystkich konfidentów i ludzi pełniących w UB kierownicze stanowiska w celu tępienia prawdziwych Polaków, że będą na każdym kroku wieszani i strzelani, nie patrząc na ich pochodzenie, a ich dobytek zostanie skonfiskowany na rzecz oddziałów partyzanckich. Dlatego też wielokrotnie działalność jego oddziałów wymierzona była zarówno w osoby narodowości polskiej jak i pochodzenia niemieckiego, słowackiego i żydowskiego. W odniesieniu do tych ostatnich Józef Kuraś postulował przeprowadzenie akcji wysiedlenia Żydów z Podhala (tak jak w tym samym czasie uczyniono z Niemcami ze Śląska i Pomorza), co wiązało się z powszechnym wówczas utożsamianiem Żydów z nowym reżimem ze względu na ich stosunkowo liczny udział w strukturach komunistycznej władzy. Podkomendni „Ognia” zdecydowanie zaprzeczają oskarżeniom o dążeniu do fizycznej likwidacji ludności żydowskiej. Mordy na Polakach i prześladowanie akowców historyk Korkuć przemilcza.

Taka wstrętna AK

W proteście przeciwko fałszowaniu historii przez IPN i chronieniu zbrodniarzy członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu postanowili powołać Stowarzyszenie Pamięci im. 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK. To właśnie żołnierzy tego pułku „Ogień” prześladował. Zebrali wiele relacji i dokumentów świadczących o tym, że „Ogień” i jego ludzie dopuszczali się m.in. zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni komunistycznych w rozumieniu ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej.

Józef Kuraś pseudonim „Ogień” był żołnierzem Armii Krajowej przez kilka miesięcy. Zdezerterował, za co został skazany na karę śmierci. Do wykonania wyroku wyznaczono czterech żołnierzy, mimo to „Ogień” przeżył. 19 stycznia 1945 r. AK na Podhalu rozformowano. Już kilkanaście dni później „Ogień” został komendantem UB w Nowym Targu i rozpoczął polowanie na żołnierzy AK. Oficjalną nominację otrzymał 16 lutego 1945 r. na podstawie skierowania nr 224 wydanego przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie. Zapisał się również do PPR. 9 marca 1945 r. Zofia Gomółkowa (pisownia oryginalna) z wydziału personalnego KC PPR (czyli żona Władysława Gomułki) pisze do wydziału personalnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego: Kierujemy do waszej dyspozycji porucznika KURASIA Józefa, dowódcę plutonu oddziałów partyzanckich. Byłoby celowe wykorzystać go w miejscu starego zamieszkania na terenie NOWEGO TARGU.

2 lutego 1945 r. został aresztowany akowiec Władysław Zagardowicz, ps. „Kukułka”. IPN ma jego oświadczenie: Zostałem aresztowany przez NKWD i wywieziony do łagrów sowieckich w ZSRR, gdzie byłem uwięziony do 1947 r. Wczasie mojego aresztowania był obecny z patrolem NKWD Andrzej Gąsienica-Makowski ze Szlachtowej, który moim zdaniem doprowadził NKWD do mojego domu (…) był wówczas milicjantem podległym Józefowi Kurasiowi „Ogniowi”, gdyż „Ogień” wtedy pełnił funkcję komendanta powiatowego MO w Nowym Targu.

Inni akowcy aresztowani w tamtym czasie przez NKWD przy współpracy „Ognia”: Teofil Zubek ps. „Wiewiórka”, Stanisław Kapłon, Franciszek Kieta ps. „Limba”. Próbowano aresztować również Mieczysława Batkiewicza ps. „Topola” oraz jego syna Aleksandra Batkiewicza. Ci jednak uciekli w porę ostrzeżeni przez sąsiadów. Informacje na ten temat już dawno zostały przekazane IPN.

Bolszewik od Witosa

IPN od kilkunastu lat posiada także oświadczenie złożone przez Jana Kacwina, obecnego przewodniczącego Światowego Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu. Kacwin opisuje osiem zbrodni popełnionych przez „ogniowców” na rozkaz swojego przywódcy już po jego dezercji z UB. Autor oświadczenia był bezpośrednim świadkiem niektórych mordów.

W lutym 1946 r. „ogniowcy” zastrzelili w Krościenku Franciszka Kołodziejskiego, w czasie wojny członka Rady Głównej Opiekuńczej, a po wojnie członka odradzającego się Kółka Rolniczego.

21 września 1946 r. ludzie „Ognia” powiesili na słupie telegraficznym Jana Klamerusa, sekretarza przedwojennego Stronnictwa Ludowego w Krościenku i bliskiego współpracownika Wincentego Witosa. Klamerus zginął dlatego, że bez pytania „Ognia” o zgodę odradzał Stronnictwo Ludowe i sfinansował zakup zboża dla rolników z okolic Krościenka. Został powieszony zbyt nisko. Stojąc na palcach, ratował się przed uduszeniem, więc „ogniowcy” dobili go strzałem z karabinu. Kacwin był jednym z tych, którzy Klamerusa odcinali od stryczka.

W pierwszych dniach maja 1946 r. ludzie „Ognia” w okolicach Krościenka zamordowali Jana Wąchałę ps. „Łazik”. „Łazik” miał doprowadzić do granicy z Czechosłowacją grupę 18 Żydów, którzy uratowali się z obozów koncentracyjnych. Potem „ogniowcy” napadli na Żydów i 11 z nich zabili. Zamordowani zostali strzałami z ręcznego karabinu maszynowego. Znane jest nazwisko człowieka, który strzelał.

Zachował się notatnik „Ognia”. Józef Kuraś przypisał sobie o jedną ofiarę więcej. Wspomniał o pieniądzach, jakie zrabował. Zdarzenie opisał tak: Witaj majowa jutrzenko. W nocy samochód z Żydami. 12. Mieli być przeprowadzeni przez granicę. 50 tysięcy. Przed Krościenkiem do rowu. Salci krzyczała: Panie Ogień! Taką pan nieładną demokrację robi. Ucięto język.

Księża stalinowcy

Akowcy mają znacznie dłuższą listę mordów, których dopuścił się „Ogień” lub jego ludzie, bynajmniej nie na „czerwonych”. Legendarnemu dowódcy IV batalionu 1 PSP AK kpt. Julianowi Zapale ps. „Lampart” zabili brata, gdyż ten odmówił wydania całej broni zamelinowanej przez AK. „Ogniowcom” przypisują także śmierć por. Williama Beinbrinka, członka załogi amerykańskiego liberatora zestrzelonego nad Podhalem. Cała załoga wyskoczyła ze spadochronami. 9 lotników wylądowało w rejonie kontrolowanym przez żołnierzy 1 PSP AK i wszyscy wojnę przeżyli. Beinbrink wylądował niedaleko obozowiska „Ognia” i słuch po nim zaginął. Żołnierz AK Józef Kmiecik ps. „Góral” (żyje) wspomina: Nieoficjalnie były doniesienia, że w czasie lądowania jeden z ludzi „Ognia” będąc na czujce wziął lądującego spadochroniarza za Niemca i zranił go, a potem go dobił, po czym zwłoki porucznika Beinbrinka zostały zwleczone z miejsca zastrzelenia i porzucone w zaroślach, gdzie reszty dokonały dzikie zwierzęta.

Sprawiedliwości od lat bezskutecznie domaga się ksiądz Władysław Zarębczan, któremu na rozkaz „Ognia” wymordowano 6 krewnych, mieszkańców Gronkowa. „Ogień” rozkazał zamordować innego księdza, proboszcza z tegoż Gronkowa Wiktora Błotko. Ten rozkaz nie został wykonany.

Akowcy zebrali relacje o wielu ohydnych zbrodniach. O powieszeniu na słupie telefonicznym kobiety w siódmym miesiącu ciąży, którą wcześniej torturowano i przetrącono jej kręgosłup. O wielokrotnym zgwałceniu innej kobiety, którą „Ogień” więził przez dwa tygodnie i w tym czasie wypożyczał kolegom z NKWD. Na taśmie wideo mają relację dwóch innych kobiet. Jedną z nich „Ogień” usiłował zgwałcić. Ponieważ się broniła, strzelił jej więc prosto w pierś. Kobieta żyje do dziś. Miała wtedy 20 lat.

Luty 2009 r. IPN zorganizował w Nowym Targu promocję książki: „Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945-1956″. Na imprezę zaproszono tych członków bandy „Ognia”, którzy jeszcze żyją. Czy wśród nich byli zbrodniarze wojenni, zbrodniarze przeciwko ludzkości, zbrodniarze przeciwko narodowi polskiemu – nie wiadomo. Nie wiadomo, gdyż IPN do dziś nie przeprowadził w tej sprawie śledztwa.

MATEUSZ CIEŚLAK, Żydówka z obciętym językiem (tytuł oryginalny), Tygodnik NIE, Nr 08/2009

Redakcja dystansuje się od profilu Tygodnika NIE, jednak zamieszcza powyższy tekst ze względu na ciekawą zawartość.

%d blogerów lubi to: