Sprawa Zygmunta Baumana

Po słynnej już akcji na wykładzie Zygmunta Baumana we Wrocławiu doszło do swego rodzaju rewolucji w prawicowym dyskursie polityczno-historycznym. Nowym obiektem nagonki stał się słynny na cały świat filozof.

Skrajna faszyzująca prawica zyskała sobie nowego antyidola. Postaram się w dość krótkim wywodzie zobrazować to jak przedstawiany jest na skutek jednej prymitywnej akcji kibolsko-nacjonalistycznej Zygmunt Bauman i jak mają się do tego fakty. Zacznijmy jednak od początku.

Filozof, Zygmunt Bauman to twórca teorii płynnej nowoczesności i jeden z twórców postmodernizmu. Urodził się w 1925 roku w Poznaniu. Przez długi czas był kierownikiem Katedry Socjologii na Uniwersytecie w Leeds.

Słynny już wykład zakłócony przez nacjonalistyczną bojówkę odbył się 22 czerwca 2013 roku. Bauman, nieznany był większości „największych pasjonatów historii” jakimi są w dzisiejszej Polsce kibice piłki nożnej. Do tej pory nie wiedzieli o istnieniu Zygmunta Baumana ani o tym kim jest słynny profesor. Dowiedzieli się jedynie z facebooka, iż jest to „sługa międzynarodowego syjonizmu” lub od Artura Zawiszy ze Związku Żołnierzy NSZ, że „żydokomuna”.

Organizatorami zakłócenia wykładu był szef wrocławskiego Narodowego Odrodzenia Polski, Dawid Gaszyński oraz przywódca kiboli Śląska Wrocław, autor książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”, Roman Zieliński.

Wspólną demonstrację przeciwko komunizmowi z wyżej wymienionym towarzystwem zorganizowała upadła dziennikarka, Ewa Stankiewicz. Bauman określany był na niej jako zbrodniarz. Jego dzieła do „Mein Kampf” porównał na łamach programu „Ja panu nie przerywałem” obrońca Romualda Rajsa „Burego” Piotr Gursztyn z tygodnika Uważam Rze Sieci Są Od Rzeczy. Innymi słowy, Bauman był według nich funkcjonariuszem NKWD, mordercą kobiet, dzieci i żołnierzy wyklętych.

A teraz skupmy się na życiorysie profesora. We wrześniu 1939, rodzina Baumana z nim samym jako 14-latkiem uciekła do Związku Radzieckiego. W taki sposób wielu Żydom udało się uniknąć śmierci. Część z nich żyła do końca życia w ZSRR, część wróciła po wojnie do ojczyzny. Wtedy to Bauman, który uciekł z kraju wstąpił do Komsomołu, partyjnej organizacji młodzieżowej w ZSRR.

Sprawa członkostwa w Komsomole jest pierwszym zarzutem, który padał ze strony skrajnej prawicy wobec Baumana. Na otwarte pytanie czy równie młodego Josepha Ratzingera, który był w tym samym czasie członkiem Hitlerjugend należy oceniać negatywnie przeciwnicy Baumana nie ustosunkowali się do dziś.

Zygmunt Bauman w 1943 roku został zmobilizowany i wcielony do radzieckiej milicji. Tu właśnie zaczyna się „służba” Zygmunta Baumana w uznawanej za zbrodniczą NKWD. Fakt ten jest również czołowym wątkiem poruszanym przez prawicę. Nie dodaje się jednak, że służba w podlegającej NKWD milicji radzieckiej polegała na regulowaniu ruchu drogowego w Moskwie na stanowisku inspektora ruchu drogowego.

Jak zbrodnicza była działalność Baumana w NKWD trudno ocenić ze względu na brak statystyk dotyczących wypadków drogowych w Moskwie na terenie pracy przyszłego profesora.

Rok później Bauman wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego gdzie pełnił funkcję oficera polityczno-wychowawczego. W szeregach 4 Dywizji Piechoty uczestniczył w bitwie o Kołobrzeg i szturmie na Berlin. Wtedy też został agentem-informatorem Informacji Wojskowej. Część zachowanych raportów określa go jako wyszkolonego i cennego analityka, część jako bezwartościowe i niechętne do współpracy źródło informacji.

Kolejnym zarzutem wobec Baumana jest służba w KBW, które w narodowo-prawicowym dyskursie jest organizacją porównywaną do gestapo. Różnica jest tylko taka, iż KBW było organizacją wojskową do której wcielano żołnierzy mających walczyć z UPA, NSZ-NZW, organizacjami po-akowskimi i Werwolfem. O ile militarna organizacja ówczesnego reżimu ma na koncie wiele morderstw o tyle żołnierze tej samej formacji uratowali wiele ludzkich żyć przed sotniami ukraińskich nacjonalistów odpowiedzialnych wcześniej za rzeź wołyńską. W walkach z UPA nie brały natomiast w ogóle oddziały czczonych wszechobecnie NSZ. Nie można więc oceniać żołnierzy KBW tak jednoznacznie jak członków formacji ochotniczych. Bauman został do KBW wcielony razem z całą 4 Dywizją Piechoty.

Co natomiast z zarzutem o mordowanie partyzantów podziemia? Jeden z meldunków dotyczy schwytania „wielkiej ilości bandytów”. Tak wygląda koronny „dowód” na zbrodniczą działalność Baumana. Żaden z Dzikich Lustratorów spod znaku Gontarczyka, Chodakiewicza i Żebrowskiego nie podaje jakimi to bohaterami i żołnierzami o niepodległość Polski mieli być tamci bandyci. Nie podaje się ani nazwisk ani wkładu w walkę z okupantem. Trudno dziś powiedzieć, czy obrona ludności cywilnej przed bandytyzmem uznają oni za „walkę z podziemiem niepodległościowym”, a każdego ówczesnego bandytę za wroga systemu i bohatera narodowego. Pewne jest tylko jedno. Wybielono prawdziwych morderców, którym postawiono kilka pomników, nadano kilka ulic i rond, a w oparciu o praktycznie żadne dowody obwiniono światowej sławy filozofa o zbrodnie.

Ci, którzy ponad wszelką wątpliwość uznali, że owi niezidentyfikowani bandyci byli polskimi patriotami zapomnieli o często powtarzanej frazie, iż działało wtedy wiele band rabunkowych podszywających się pod podziemie. Zapomnieli również, że jeden z partyzantów „Łupaszki” i „Burego” na łamach Naszego Dziennika opowiadał o tym jak „Bury” znajdując się na listach gończych dozbrajał posterunki MO i pomagał w walce z „bandytami”. W tym przypadku nie ma już wątpliwości o jakich „bandytów” chodzi.

Nie istnieje żaden dowód ani poszlaka na to, że schwytani przez Baumana bandyci zostali zamordowani. Całość tej ahistorycznej papki robiącej z Baumana zbrodniarza ma za zadanie przyćmić zarówno udział w walkach z Niemcami, którą wielu bohaterów prawicy pochwalić się nie może jak i dorobek naukowy lewicowego intelektualisty.

%d blogerów lubi to: